Wyznaczanie i osiąganie celów – w ten sposób idziesz do przodu. Idziesz… albo jak wolisz: wleczesz się, zawracasz, porzucasz, potykasz bądź biegniesz, lecisz czy wręcz przeskakujesz – wszystko zależy od Ciebie. To Ty definiujesz jak będzie wyglądała Twoja droga z punktu A do B.
By zmienić swój stan obecny (to wspomniane już A czyli np. to ile zarabiasz) na docelowy B (czyli np. ile chcesz zarabiać za X miesięcy)– musisz wykonać parę kroków.
Pomysł na ten artykuł zaczerpnąłem po przesłuchaniu podcastu Steve Pavliny (stevepavlina.com) pod tytułem Faster Goal Achievement. I jemu należą się oklaski jakby co.
Dla ułatwienia coś mierzalnego: niech będzie to cel "schudnąć o X kg do urlopu". Po prostu kasę i wagę łatwo się mierzy.
No i teraz wyobraźmy sobie jakiegoś delikwenta po długotrwałym zażywaniu hamburgero-fastfoodowych przysmaków, braku ruchu itd. (jeśli ktoś oglądał Supersize Me to może sobie łatwo wyobrazić taki przykład).
No dobrze mamy takiego delikwenta z nadwagą. Chciałby schudnąć do urlopu. Dla ułatwienia nazwijmy go Ździsiek.
No i czego temu człekowi brakuje by osiągnąć swój cel?
Aby osiągnąć cel musi po prostu zacząć działać. A do tego potrzebuje MOTYWACJI.
Proste? No niekoniecznie. Spróbujcie wstać godzinę wcześnie by pobiegać, albo gdy zespół w pracy wychodzi na lunch do pizzerii powiedzieć – "a ja poproszę sałatkę". Cholernie trudne.
A teraz znowu Whirlpool: wyobraź sobie… jakiegoś sportowca, który utrzymuje swoje ciało w ryzach: codzienny trening, dieta, zdrowe odżywianie.
I teraz fiku miku prast: robimy zamianę duszyczek: dusza/umysł sportowca ląduje w ciele obhamburgeryzowanego domatora – czyli naszego Ździśka.
Budzi się taki sportowiec – podchodzi do lustra i … O ŻESZ TY!!! Co widzi? Ciało, jakiego nie chce mieć, wręcz nie akceptuje. On wie, jakie ciało naprawdę ma – wysportowane i bez oponki!
Sportowiec od razu zaczyna coś z tym robić – tu już nie ma odkładania, wyszukiwania wymówek i szukania utrudnień. Po prostu MUSI dojść do normalnego dla niego ciała – czyli lżejszego o X kilogramów. Ma determinację i od razu wprowadza zmiany wszędzie tam gdzie to konieczne – bo mu cholernie zależy.
Kiedy ludzie coś zmieniają w swoim życiu? Bardzo często wtedy gdy ich coś mocno ukłuje. I to niekoniecznie zawał serca czy mega frustracja w pracy.
Wtedy rodzi się determinacja do tego by coś zmienić, że "już dłużej tak być nie może!".
Pomysł jest więc prosty.
To podejście "zamiany osobowości" jest według mnie doskonałe by zbudować w sobie odpowiednią motywację do zmian i do pokonywania drogi od A do B.
Jest jeszcze jedno: starochińskie (albo staroalbańskie, staropolskie – w każdym razie stare) przysłowie mówi że Kto zaczął ten połowy dokonał. I to też prawda. Rusz się już teraz – nie odkładaj tylko do dzieła :)
W punkcie B będzie Ci znaaaacznie przyjemniej :-)
Autorem tekstu jest Tomasz Zienkiewicz.
Zapraszam na:
www.dlasiebie.pl :: rozwój osobisty, kariera, niezależność finansowa [1] - artykuły i forum
www.zieniu.pl [2] - mój blog
Treść dostarcza: www.Artelis.pl [3]